poniedziałek, 14 września 2015

ŚniadanioObiadoKolacja, czyli cała prawda o angielskim śniadaniu

 
Dzień Dobry
Zapraszam Was na kulinarną podróż  "W 30 kuchni dookoła świata"
Przewodzić nam będzie Bastalena, a to oznacza że owsianki i kawy, na pewno nie zabraknie!
 
Stacja UK-ejowo!
Welcome MDMX home!
 
Mówi się, że dobre śniadanie to dobry początek dnia. Tylko, że dobre dla każdego oznacza coś innego. Są zwolennicy śniadań tłustych i lekkich, zdrowych czy szybkich a wśród nich są też tacy, którzy śniadania nie jedzą i nie oznacza to, że mają gorszy dzień.  
Ile ludzi, tyle upodobań.
W MDMX-wym domku w tygodniu ze względu na pracę mamy i szkołę dzieci - serwujemy śniadanka szybkie: płatki, owsianka, tost z masłem, miodem lub dżemem, jogurt itp.
W weekendy, a zwłaszcza w taką niedzielę jak wczoraj Mama i Zosia robią sobie Śniadanko Angielskie "po Polsku".
Zanim jednak przejdziemy do wersji "po Polsku" przyjrzyjmy się oryginałowi.
Angielskie śniadanie, te znane na całym świecie i serwowane zresztą też, wyglądem przypomina to z obrazka: jajo, bekon, tost, kiełbaska, fasolka w pomidorowym sosie, pomidor i pieczarki. Wszystko smażone, czyli tłuste, kaloryczne i ciężkostrawne przez co stanowi zagrożenie zarówno dla jedzącego jaki dla otoczenia.
Na szczęście nie jest ono już tak często serwowane w domach angielskich  jak kilkanaście lat temu.  Zjedzone rano pozwalało wytrwać chłopom pracującym przy zbiorach do wieczora - to chyba jedyne logiczne wytłumaczenie zjawiska ŚniadanioObiadoKolacji.
Obecnie jest czymś w rodzaju atrakcji turystycznej. Zajmuje stałą pozycję menu w angielskich barach i restauracjach - stąd plotka, że Anglicy odżywiają się wyłącznie śniadaniem.  
 
 
Wersja "po Polsku" i oryginał mają wspólne tylko 3 elementy: jajko, tost i bekon.
Zofia zajada się jajem smażonym na masełku, które wyleguje się na toście (opiekanym nie smażonym!) i do tego bekon, który uwielbia, co jest bardzo dziwne bo jak twierdzi  - nie lubi mięsa!
 

 
Mama lubi podobnie tylko z dodatkiem sera. Plasterek sera żółtego zapiekam pomiędzy dwiema kromkami ciemnego pieczywa (robionego na zakwasie) słonecznikowego lub z pestkami dyni(uwielbiam). Na gotowy sandwich kolejny plasterek tym razem serek topiony i na to ciepłe jajeczko mmmmm pycha. Do picia Bawarka, która sprawdza się ostatnio wyśmienicie w ramach redukowania ilości przyjmowanej kofeiny.
 
 
Gabryś zażyczył sobie jabłuszko, ale koniecznie pokrojone!!! Wpadłam wtedy na pomysł małego eksperymentu. Kto dłużej wytrzyma Zofia po zjedzeniu śniadania angielskiego "po Polsku", czy Gabryś, który zjadł dwa jabłuszka. W tym miejscu należy dodać, że Zofia zazwyczaj częściej jest głodna, jest wybredna i zawsze ma na coś ochotę. Gabryś jest trochę jak ten chłop angielski, po konkretnym posiłku (nie mam na myśli jabłuszek) może wytrzymać do następnego, czyli nie podjada.
 
 
Tuż po zjedzonym śniadanku pada pytanie:
- Czy mogę loda? Zofia.
Pogoda w kratkę, typowa angielska, pojechałam więc dalej z tematem i rozpoczęłam kolejny projekt.
Filcowe jedzonko - podziwiane do tej pory na innych blogach w końcu pojawiło się u Nas.
 
 
Bez tłuszczu, bez kalorii, lekkie....nic tylko brać i jeść!!!!
Na zakończenie wynik eksperymentu. Było tak jak się spodziewałam. Po ok. 4h Gabryś zgłodniał pierwszy, a Zofia tym samym obroniła honor angielskiego śniadanka i udowodniła, że tłusto i syto starcza na dłużej.
 
 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
TABLICA INFORMACYJNA
Zanim się pożegnamy jutro zapraszam WAS nie daleko, bo do IRLANDII, gdzie Asia, Marek i Ignaś wiodą swoje PRAWDZIWE ŻYCIE.
Ciekawe co Nam zaserwują???
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 
 
A czy wiecie po czym poznać, że lato w UK w pełni? Deszcz jest cieplejszy 😜😜😁😁
 
Buziaki
Justyna
 
.

11 komentarzy:

  1. Wszystko mogę zrozumieć, oprócz tej fasoli! Zawsze w hotelach się zastanawiam, jak oni są w stanie to jeść o 8:00 rano. Ale jajko, bekon, smażona kawa... Mmmm... Czemu nie ;) Nawet bawarkę zniosę (chociaż tylko w UK) - z prostego powodu. Herbata jaką oni parzą jest tak mocna, że moim zdaniem bez mleka nie da się wypić ani rusz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie, że ja też się nad tym zastanawiałam, ale z moich obserwacji wynika, że to faktycznie jest atrakcja, Anglicy na co dzień nie jedzą teraz takich śniadań, więc gdy wybywają za granice, a tam każdy hotel obowiązkowo z rana serwuje te wszystkie fasole, pieczarki, kiełbaski i jaja...no to jedzą, bo w domu nie mają :-) UKejowo to jest w ogóle ciekawy kraj...pozdrawiam i uciekam bo mi się kawa za bardzo przysmaży!

      Usuń
    2. A mnie ta fasolka nie przeszkadza, serio. W Norge też czasem serwujemy sobie takie "królewskie" śniadanka, mają tu całkiem znośną fasolkę w sosie pomidorowym. Bawarka natomiast to nie mój klimat.
      pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Wow, świetny pomysł, serek pomiędzy kromkami chleba... mmmm!

    OdpowiedzUsuń
  3. Na bawarkę "nacięłam" się raz. Podczas mojego pobytu w UK wybrałam się z moją kuzynką do hinduskiej restauracji. Zamówiłyśmy sobie ja- kawę, a ona herbatę. Ku mojemu zdziwieniu przynieśli nam do stolika mleko, którego ja nie chciałam. Dopiero po chwili się skapnęłam, że to mleko tak bliżej kubka z herbatą postawili niż mojego. Nie piłam jednak tego wynalazku, jakoś do mnie nie przemawia. Ale jajko, tost i bekon jak najbardziej!
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. cudnie! ale podziwiam, ze tam zyjecie !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, fasolka w sosie pomidorowym. Angielskie śniadanie jest dla mnie za cieżkie kiedy zamawiam je w pubie- wolę sobie je odchudzić i zweganizować w domu. Obecnie dzięki swoim turystycznym wojażom w wielu miejscach odwiedzanych w Europie przez Brytyjczyków angielskie śniadanie pojawiła się na liście obok kontynentalnegi. Widziałam to w Wiedniu, Budapeszcie, Krakowie i Barcelonie. Śmiechowy fakt: w KFC podają fasolę w sosie pomidorowym w małych papierowych kubeczkach jako dodatek do zestawów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam jeszcze w Turcji, gdzie byłam w szoku, bo zazwyczaj jak jadę do nowego miejsca to wole coś regionalnego fryknąć...a angielscy turyści fosola, bekon, pieczary smażone, tłuste....

      Usuń
  6. Kiedy jechałam do Londynu, to zamówiłam sobie hotel ze śniadaniem kontynentalnym, ale mój mąż był oburzony, że jak to, do Anglii pierwszy raz jedzie i angielskiego śniadania nie spróbuje. Ja już miałam okazję takiego śniadania doświadczyć wcześniej, no ale OK, zamówiłam mu, niech ma. I tak to się potem skończyło, że dopłaciliśmy do tego angielskiego śniadania, a przez cały tydzień jedliśmy i tak tylko to co zawierało śniadanie kontynentalne:).

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za wizytę na moim kawałku wirtualnej przestrzeni.
Za komentarz dziękuję podwójnie :-)

😘😘😘😘