czwartek, 18 grudnia 2014

Bardzo popierniczona historia świąteczna cz. 3 pt. "Gra w życie"

Zadaje sobie zapewne każdy z Was pytanie po co narrator od razu nie przeszedł do sedna sprawy i nie wyłożył kart na stół? Tylko się tak ze wszystkim pierniczył!!!
Zapewne miał jakiś cel wyższy, może chciał zwrócić Waszą uwagę...
 
Jak często pierniczy się Wasze życie? Przyjaciele jednego dnia są, a drugiego już ich nie ma. Choroba nie wybiera, nie ma znaczenia czy jesteś przystojnym facetem, wspaniałą aktorką, piękną kobietą, matką, żoną czy kochanką.... Z resztą nie tylko choroby pierniczą nasze życie, czasami sytuacja wymyka się spod kontroli, czy to zbiegi okoliczności? kolejne etapy i poziomy do zaliczenia w grze, w którą gramy każdego dnia....wszyscy, bez wyjątku. W tej grze nie ma zasad, bierzesz co daje los i idziesz do przodu, w bok, w prawo, w lewo... czasami możesz się zatrzymać, popatrzeć na to co było, co już za tobą, nigdy nie wejdziesz do tej samej wody dwa razy... dalej będzie lepiej, albo gorzej, ale nie Ty decydujesz, Ty nic nie wiesz...
Takie jest życie - popierniczone  i wspaniałe zarazem.
 
Taka popierniczona jest nasza świąteczna historia, w której szczęśliwa mama z dziećmi pierniczy się kilka dni, aby pomóc innej szczęśliwej mamie, której popierniczyło się  życie. Mamie, której w tej grze trafiła się nie łatwa plansza, nie możliwa do przejścia w pojedynkę. Trzeba jej pomóc!!!
 
Pomocną dłoń wyciągnęła Szminka, która zmobilizowała inne dziewczyny: madebymalii, Hally, bellove, mintyhouse, Magdę, Ewę, Bee, Olgę, Ewelinę-mordoklejkę, każda że wspomnianych przygotowała licytację, z których dochód wpłynął na konto fundacji www.siepomaga.pl na zbiórkę dla Agnieszki, która już od 5 lat gra z rakiem.
 
Nie potrafiłabym i ja przejść obok tego ot tak, wylicytowałam u Bee cudowną syrenę, ale chciałam zrobić coś jeszcze, gdy przeczytałam, że lek i terapia to koszt 500 000 tys. zł, włosy stanęły mi dęba i pierwsze co cisnęło mi się na usta to słowa: "Popierniczone to wszystko!:"
 
Zapakowałam więc pierniki, zabrałam do pracy i rozsprzedałam wśród znajomych, wiedziałam, że nie na wszystkich, ale na wielu będę mogła polegać.
W takiej sytuacji nie ma się co pierniczyć, trzeba pomagać!
 
 
Ten plakacik jest dla Was, zamieście go na swoich stronach z poniższym linkiem 
Może dzięki temu, każdy kto zajrzy na wasze blogi, fb, g+ i inne portale, dorzuci kilka złotówek i pomorze Agnieszce uzbierać potrzebną kwotę.
 
Na dzień dzisiejszy w ramach mojej popierniczonej akcji udało się  zebrać ok 50£, jeszcze kilka pierniczków mam na poniedziałek, więc kilka funcików przybędzie - 23 grudnia pieniążki trafią na konto fundacji, a póki co wielkie Dzięki dla: Darii, Hani, Krzysztofa, Marleny, Ani, Madzi, Pauliny, Pavla i Moniki.
 
A teraz zmykam stroić moje świąteczne drzewko.
Miłego wieczora.
Justyna
 
ps. Jeśli możecie choć trochę nie pierniczcie się pomagajcie!
 

2 komentarze:

  1. Wspaniała inicjatywa (a ja także takie doceniam ;). Jak by tak móc pomóc każdemu w potrzebie ...W wolnej chwili wstawię banerek do siebie na bloga. Ps. Jestem pod wrażeniem pomysłowości w podejściu do tematu !:)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Popierniczona" Kobieto ;P Love you ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za wizytę na moim kawałku wirtualnej przestrzeni.
Za komentarz dziękuję podwójnie :-)

😘😘😘😘