piątek, 16 marca 2012

Dzień, zwykły dzień....

No kurczę to już minęło 28 dni, dzień zapowiada się fantastycznie jak zawsze gdy wpada OK w toważystwie OB. 
Kilka minut po 7.
-Mamo siku, mamo jeść, mamo wstań!!!
Udaję, że nie słyszę. Nie otwieram oczu bo jak tylko to zrobię to już koniec, a tak jeszcze choć kilka minut pokimam. I zapadam w sen na minutkę i słyszę znowu, tylko tym razem głośniej:
-No mamo jesteśmy głodni!!!
O fuck ta to wie jakich słów użyć. No cóż szkoda by z głodu umarły, chociaż im to raczej nie grozi. Mały nie mieści się w żadnym przedziale centylowym dla jego wieku. Pulpet. Zośce też niczego nie brakuję. Wstaję i idę jak na skazanie, Kawę zalewam przy okazji. I jeszcze podczas gdy jędzą wskakuję na chwilkę do łóżka. 
Ich otwory gębowe skupione są na płatkach, rozkoszuję się chwila ciszy, bo wiem co będzie za chwilę. 
- Mamo on mi to zabiera! Mamo chcę bajkę! Mamo!!!!!!!!!!!!!!!
A ja bym najchętniej cały dzień w łóżku została. Ale w szlafroku będę chodzić a co! Wolno mi!
...
Pranie zbieram, drugie rozwieszam, jak dobrze że pizze już wczoraj na obiad zaplanowałam, nie muszę umysłu wytężać i decydować, co lepiej: pomidorową, spaghetti, a może kotleciki dzisiaj im zrobię!!!! Dlaczego nikt mi tego wcześniej nie powiedział, że dzieći to małe wysysacze energii, może bym się na pieska zdecydowała....
Ale piesek nie przyjdzie  i nie powie Tumimy!!!
I kocham Cię mamo też nie powie!!
...
Bawią się!!!! Ufffff!!!!! wykorzystuję sytuację i biegnę do komputera, doczytuję ostanie komentarze na temat tego jak to Kasia T. żyje bo kupuje, czy odwrotnie. Polecam w tym temacie: tattwa, albo luksusowe krewetki i ślimaki anny onopiuk, które rozbawiły mnie totalnie. I następnie wpadam na fajnego bloga misscferreira, jak ona to robi??? poczytajcie sobie, a ja już nie będę zanudzać.
Z racji, że mama nie teges a Zośka zawszę chętnie przed  obiektyw  wchodzi i co tu dużo gadać jest ode mnie lepsza, przedstawię kilka zestawów, pt: "Bawimy się w modelki, a Gabryś będzie małpką."

Z racji, że mam sentyment do starych u brań i szkoda mi ich wyrzucać, pakuję je w pudła i trzymam a co jakiś czas zaglądam i zawszę coś wyciągam i znowu przez  jakiś czas noszę, i tak co jakiś czas. Wyrzucam to na co już patrzeć nie mogę, albo jest już tak stare, że wstyd nosić nawet po domu. Przytargałam jedno z pudeł i Zośka wybierała w czym chce pozwać.






I nagle zabawę przerywa  telefon. 
Elka dzwoni.
cdn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki za wizytę na moim kawałku wirtualnej przestrzeni.
Za komentarz dziękuję podwójnie :-)

😘😘😘😘